Tak wyglądały początki mej pomidorlandii...
Poniżej moi nieustraszeni pomocnicy ;)
Pomidorowe przedszkole przed wysadzeniem do gruntu
Nie tylko samymi pomidorami człek żyje...
Po maju i heroicznych bojach z przymrozkami (już nigdy nie wysadzę pomidorów przed Zośką!), nadszedł czerwiec i życie zaczęło tętnić na całego - w tunelu i poza nim ;)
Lipiec wyćwiczył naszą cierpliwość i popracował nad wyobraźnią. To co działo się na krzakach pomidorów to istne szaleństwo.
Przyszła również pora na pierwsze zbiory - małe, bo sezon po chłodnym początku miesiąca troszeczkę się opóźnił i pełnia dopiero miała nadejść...
A wraz z sierpniem, czas na prawdziwe zatrzęsienie...
I już wiem nad czym będę głowić się podczas długich, zimowych wieczorów - gdzie w przyszłym roku zmieścić kolejne chciejstwa ;)

