sobota, 16 lipca 2011

29. UFF :)

I po sesji. Wczoraj otrzymałam wynik z ostatniego egzaminu. Wszystko zdane. Teraz przede mną 2 i pół miesiąca błogich wakacji, a w dalszej perspektywie - IV rok studiów. Nie mogę uwierzyć chwilami, jak to szybko zleciało! Ale nie żebym narzekała. Marzy mi się już aplikacja. Notarialna :)

Wraz z moją nauką, rozkręcał się również mój warzywniak. Pogodziłam jedno z drugim perfekcyjnie - nie zaniedbałam ani studiów, ani grządek. Jestem już po pierwszych, poważniejszych zbiorach - ogórków, pomidorów, kalarep, buraczków i cukinii. Skosztowałam zupy z własnych kalarepek, dziś uraczyłam się nadziewaną cukinią (pychota!)...z moimi pieczarkami :) A barszcze to śnią mi się po nocach!

Uwielbiana przez ślimaki kapusta pekińska ;)





Dziadek przyznał, że nie wierzył, iż urosną mi takie warzywa... i zapowiedział, że odda mi jesienią grządkę, na której obecnie rośnie młoda akacja.  A to oznacza, iż mój ogródek, z jakiś 170 m powiększy się do 250 :)
Chciałabym podzielić się jeszcze jedną porcją zdjęć, ale z uwagi na dzisiejszy Drużynowy Puchar Świata na Żużlu muszę lecieć!

Z ogrodniczym pozdrowieniem,
zakręcony w lewo Cyganek!

niedziela, 3 lipca 2011

28.

Znów nie było mnie tu wieki! Grafik miałam bardzo napięty - egzaminy, ogród, sen, a w międzyczasie zepsuł się komputer. Ale i oto powracam - z porcją nowych zdjęć :)

Moi pomocnicy mają baaarrrdzo zróżnicowane charaktery. Dziubdziób wszędzie wściubi swój pyszczek, z lubością znosi przed swoją budkę doniczki, sznurki, kawałki tektury, liście kalarepy... łapie koty za ogony, próbuje uporać się ze sznurkami podtrzymującymi pomidory...


 Są i tacy, których interesuje wygodne miejsce do spania...
...nieważne, czy na palecie, czy w trawie...

 ...a są i tacy, których interesuje nawet pielenie grządek i bacznie obserwują świat z  pleców swej pani :)
 Wśród pcharzyków są też  urodzeni modele - szczególnie taki jeden Franek vel. Majeranek albo jak kto woli Przylepiec :)


A teraz małe co nie co z części warzywnej. Dziś dziadek już nie puka się w czoło, jak jeszcze zimą, gdy usłyszał, że chcę na naszym ugorze uprawiać warzywa. Dziś nie może wyjść z podziwu, że na takim piasku rośnie mi coś więcej niż perz i lebioda :) I to nie na azofoskach i innych ustrojstwach, a na kompoście, kurzakach od naszych kurek i naturalnych gnojówkach :)
Cukinia

Papryka

Dynia

Poziomki

Ogórek

Słoneczników naliczyłam 73 :)

Arbuz :) rośnie jak na drożdżach, po 3 dniach od pstryku zdjęcie nieaktulalne...

A to - na zakończenie, by całe wakacje upływały Wam w pięknych kolorach, smakach i zapachach - dzika mieszanka z mojego warzywniaka :)