Znów nie było mnie tu wieki! Grafik miałam bardzo napięty - egzaminy, ogród, sen, a w międzyczasie zepsuł się komputer. Ale i oto powracam - z porcją nowych zdjęć :)
Moi pomocnicy mają baaarrrdzo zróżnicowane charaktery. Dziubdziób wszędzie wściubi swój pyszczek, z lubością znosi przed swoją budkę doniczki, sznurki, kawałki tektury, liście kalarepy... łapie koty za ogony, próbuje uporać się ze sznurkami podtrzymującymi pomidory...
Są i tacy, których interesuje wygodne miejsce do spania...
...nieważne, czy na palecie, czy w trawie...
...a są i tacy, których interesuje nawet pielenie grządek i bacznie obserwują świat z pleców swej pani :)
Wśród pcharzyków są też urodzeni modele - szczególnie taki jeden Franek vel. Majeranek albo jak kto woli Przylepiec :)
A teraz małe co nie co z części warzywnej. Dziś dziadek już nie puka się w czoło, jak jeszcze zimą, gdy usłyszał, że chcę na naszym ugorze uprawiać warzywa. Dziś nie może wyjść z podziwu, że na takim piasku rośnie mi coś więcej niż perz i lebioda :) I to nie na azofoskach i innych ustrojstwach, a na kompoście, kurzakach od naszych kurek i naturalnych gnojówkach :)
Cukinia
Papryka
Dynia
Poziomki
Ogórek
Słoneczników naliczyłam 73 :)
Arbuz :) rośnie jak na drożdżach, po 3 dniach od pstryku zdjęcie nieaktulalne...
A to - na zakończenie, by całe wakacje upływały Wam w pięknych kolorach, smakach i zapachach - dzika mieszanka z mojego warzywniaka :)