niedziela, 4 grudnia 2011

34. Kolorowe zbliżenia

Lubię kolory. Lubię być blisko. Dlatego też kocham makrofotografię. Na smutki tych szarych, brzydkich dni - lekarstwo jak znalazł!


zieleńczyk ostrężyniec


Liść kapusty o poranku...

Świtezianka ;)






Mam nadzieję, że po tej porcji kolorów weselszy wydał Wam się świat.

środa, 16 listopada 2011

33. Tęsknię za zieleniną! I żużlem...

Oj tak, tęsknię. Mało co zostało do robienia w ogrodzie,zapachu spalanego metanolu brak, a tak ręce i nos świerzbi. Przede mną 3 miesiące "odpoczynku" - ale dziękuję za taki odpoczynek... W głowie czają się plany na przyszły rok, w garażu docięte już drewniane listwy czekają na rozpoczęcie budowy tunelu - najchętniej już teraz złapałabym poziomicę, młotek, gwoździe, wiertarkę, śruby i kotwy, ale Dziadek stopuje mnie, że lepiej poczekać do lutego, marca... zaciskam zęby i czekam więc. Odkurzyłam tegoroczne zdjęcia warzywniaka, prawie jak panorama, wrzucam ku pokrzepieniu serc. I oczu ;)










Tu, po prawej stronie, za kranem, widoczna jest niezbyt estetyczna kępa kwitnącej pietruszki (te wysokie badyle). Już wspominałam o tym, baa - dodałam nawet zdjęcia na potwierdzenie i  wszystkich zachęcam - jeśli macie na ogródku marchewkę czy pietruchę, pozwólcie - choć części z nich zakwitnąć w przyszłym roku! Może nie wygląda to z daleka zbyt estetycznie, ale jeszcze na żadnej ozdobnej roślinie nie widziałam tylu różnych gatunków owadów w krótkim czasie. Motyle, dzikie pszczoły i te domowe, osy, trzmiele, mrówki, multum chrząszczy i całej masy bliżej niezidentyfikowanych skrzydlatych jegomości. Wystarczy przystanąć na 5 minut - nie odejdzie się przez kolejnych 25 ;)

















 
Szczerze. zdecydowanie lepiej bym się czuła, gdyby spadł już śnieg. Na sanki bym poszła i nie myślała tyle o zieleninie!

sobota, 12 listopada 2011

32. Idzie nowe...

Dziś przybywam tu z bardzo szybką wizytą. Pomimo aury za oknem, w ogrodzie sporo jeszcze roboty - okrywanie poziomek i truskawek, zebranie kalarepy i brukselki...jeszcze trochę, a trzeba będzie zabezpieczać sadzone w tym roku drzewka owocowe. Bardzo chciałabym jeszcze w tym miesiącu, nim ziemia na dobre przemarznie, wbić kotwy pod przyszłoroczny tunel na pomidory, tak, by spokojnie w zimowe miesiące stawiać drewnianą konstrukcję. Zdążyłam już zaszaleć i zakupić ogrom odmian pomidorów oraz dyni. Na same pomidory muszę wygospodarować minimum 120 miejsc - z tego 40 krzaków pójdzie do tunelu. Skrzętliwie więc dzień w dzień chodzę z wiaderkiem zieleniny do moich kurek - oddaję im zielone, a w zamian zbieram kurzaki. I pieję im soczyście, bo niestety życie życiem- w tym tygodniu po jakiś 8 latach odszedł nasz kogutek Fredek... Nowego dokupię pewnikiem wiosną.
A tymczasem, Zenuś zmężniał.

Znikam!

poniedziałek, 3 października 2011

31. Czas na zmiany!

Czuć to nosem oraz ciałem, widać w lesie i słychać w powietrzu. W lasach wysyp nie tylko grzybów, ale i babiego lata...srebrne nici oplatają wszystko, co znajdzie się w ich zasięgu...Dzikie ptactwo bez względu na pogodę i czas podąża ku miejscom swych sejmików, odgłosami budząc nawet w nocy. W mojej okolicy wszystkie dzioby (oprócz tych, które tu zimują) ciągną w kierunku Słońska, do Parku Narodowego Ujście Warty. Wrony urządzają naloty na nasze orzechy włoskie, szpaki co rano świergolą wysoko w koronach drzew. I słońce inaczej już operuje...Jesień idzie...

W warzywniku przyszedł czas porządków. Ostatnie dynie dojrzewają na krzakach, mój rekordowy okaz ważył 7 kg - przerabialiśmy go przez tydzień ;) Sprzątam grządki, sieję zielony nawóz bądź go już przekopuję, planuję przyszłoroczny wygląd grządek.

Zawekowałam trochę buraków w słoiki. To moje pierwsze kroki w kuchni, ale napewno nie ostatnie. I tak na zimę czeka już sałatka z tartych buraków i boćwinka idealna na zupę. W przyszły weekend będę zamykać w zalewie octowej buraczki w całości, pokuszę się o dżem z cukinii, dynii, borówki brusznicy, wykorzystam przydomową dziką różę i czarny bez, może wystarczy mi sił na nalewki?

Postawnowiłam założyć przydomowy sad. Z powodu dość nietypowego położenia poszczególnych częsci ogrodu na działce nie będzie to plac o określonych wymiarach - część drzew zasadzę w części warzywnej, część na swym skrawku, resztę u mamy. Naczytałam się o odmianach, przygotowałam miejsca, kupiłam sadzonki, teraz czekam na przesyłkę. Do tego tematu jeszcze powrócę.

Na koniec podzielę się skromną fotorelacją, 7kg dynia, jeszcze na krzaku, Zenek i Franek, pierwsze leśne zbiory ;)





wtorek, 9 sierpnia 2011

30. Harbuzie Ty jeden!

W maju i czerwcu lato. W lipcu jesień. Brr, co za pogoda! Całe szczęście, moje rośliny nie przejmują się zupełnie tym, co dzieje się nad ich zielonymi czuprynami. Kilka dni temu miałam pierwszy poważny zbiór pomidorów gruntowych - pychota! Do dziś śnią mi się po nocach, a codziennie znoszę nowe - w pełni ekologiczne, pryskane tylko Bioseptem, Timorexem i wywarem z czosnku - i póki co zaraza się ich nie ima - dokumentacja poniżej. Dziś także pokusiłam się i zerwałam pierwszego arbuza...a w zasadzie sam się zerwał, bo ogonek zasechł, co jest ponoć jedną z oznak dojrzałości, podobnie jak żółta odleżyna i odpowiadanie właścicielowi na pukanie... nim pomyślałam o aparacie...po arbuzie nie zostało śladu! Słodziutki, pachnący, soczysty...mniam!! I na tym wspomnieniu zakończę ten wątek, jestem padnięta - z małą pomocą Wujka Ziomka nawiozłam dziś kompostem i wyściólkowałam wszelakie porzeczki, jagody kamczackie, derenie, jeżyny, aronie i pigwowce, przesadziłam 30 krzaczków poziomek. Zostało nam jeszcze nawiezienie malin i drzew owocowych. A w głowie już tworzę plany upraw na przyszły rok. Miłych snów :)


Ten malinowy pomidor ważył 300 g :)





Moja wesoła kwiecista łączka


Na koniec przyjaciele idealni - Franek i Dziubdziób :)

sobota, 16 lipca 2011

29. UFF :)

I po sesji. Wczoraj otrzymałam wynik z ostatniego egzaminu. Wszystko zdane. Teraz przede mną 2 i pół miesiąca błogich wakacji, a w dalszej perspektywie - IV rok studiów. Nie mogę uwierzyć chwilami, jak to szybko zleciało! Ale nie żebym narzekała. Marzy mi się już aplikacja. Notarialna :)

Wraz z moją nauką, rozkręcał się również mój warzywniak. Pogodziłam jedno z drugim perfekcyjnie - nie zaniedbałam ani studiów, ani grządek. Jestem już po pierwszych, poważniejszych zbiorach - ogórków, pomidorów, kalarep, buraczków i cukinii. Skosztowałam zupy z własnych kalarepek, dziś uraczyłam się nadziewaną cukinią (pychota!)...z moimi pieczarkami :) A barszcze to śnią mi się po nocach!

Uwielbiana przez ślimaki kapusta pekińska ;)





Dziadek przyznał, że nie wierzył, iż urosną mi takie warzywa... i zapowiedział, że odda mi jesienią grządkę, na której obecnie rośnie młoda akacja.  A to oznacza, iż mój ogródek, z jakiś 170 m powiększy się do 250 :)
Chciałabym podzielić się jeszcze jedną porcją zdjęć, ale z uwagi na dzisiejszy Drużynowy Puchar Świata na Żużlu muszę lecieć!

Z ogrodniczym pozdrowieniem,
zakręcony w lewo Cyganek!

niedziela, 3 lipca 2011

28.

Znów nie było mnie tu wieki! Grafik miałam bardzo napięty - egzaminy, ogród, sen, a w międzyczasie zepsuł się komputer. Ale i oto powracam - z porcją nowych zdjęć :)

Moi pomocnicy mają baaarrrdzo zróżnicowane charaktery. Dziubdziób wszędzie wściubi swój pyszczek, z lubością znosi przed swoją budkę doniczki, sznurki, kawałki tektury, liście kalarepy... łapie koty za ogony, próbuje uporać się ze sznurkami podtrzymującymi pomidory...


 Są i tacy, których interesuje wygodne miejsce do spania...
...nieważne, czy na palecie, czy w trawie...

 ...a są i tacy, których interesuje nawet pielenie grządek i bacznie obserwują świat z  pleców swej pani :)
 Wśród pcharzyków są też  urodzeni modele - szczególnie taki jeden Franek vel. Majeranek albo jak kto woli Przylepiec :)


A teraz małe co nie co z części warzywnej. Dziś dziadek już nie puka się w czoło, jak jeszcze zimą, gdy usłyszał, że chcę na naszym ugorze uprawiać warzywa. Dziś nie może wyjść z podziwu, że na takim piasku rośnie mi coś więcej niż perz i lebioda :) I to nie na azofoskach i innych ustrojstwach, a na kompoście, kurzakach od naszych kurek i naturalnych gnojówkach :)
Cukinia

Papryka

Dynia

Poziomki

Ogórek

Słoneczników naliczyłam 73 :)

Arbuz :) rośnie jak na drożdżach, po 3 dniach od pstryku zdjęcie nieaktulalne...

A to - na zakończenie, by całe wakacje upływały Wam w pięknych kolorach, smakach i zapachach - dzika mieszanka z mojego warzywniaka :)