środa, 16 listopada 2011

33. Tęsknię za zieleniną! I żużlem...

Oj tak, tęsknię. Mało co zostało do robienia w ogrodzie,zapachu spalanego metanolu brak, a tak ręce i nos świerzbi. Przede mną 3 miesiące "odpoczynku" - ale dziękuję za taki odpoczynek... W głowie czają się plany na przyszły rok, w garażu docięte już drewniane listwy czekają na rozpoczęcie budowy tunelu - najchętniej już teraz złapałabym poziomicę, młotek, gwoździe, wiertarkę, śruby i kotwy, ale Dziadek stopuje mnie, że lepiej poczekać do lutego, marca... zaciskam zęby i czekam więc. Odkurzyłam tegoroczne zdjęcia warzywniaka, prawie jak panorama, wrzucam ku pokrzepieniu serc. I oczu ;)










Tu, po prawej stronie, za kranem, widoczna jest niezbyt estetyczna kępa kwitnącej pietruszki (te wysokie badyle). Już wspominałam o tym, baa - dodałam nawet zdjęcia na potwierdzenie i  wszystkich zachęcam - jeśli macie na ogródku marchewkę czy pietruchę, pozwólcie - choć części z nich zakwitnąć w przyszłym roku! Może nie wygląda to z daleka zbyt estetycznie, ale jeszcze na żadnej ozdobnej roślinie nie widziałam tylu różnych gatunków owadów w krótkim czasie. Motyle, dzikie pszczoły i te domowe, osy, trzmiele, mrówki, multum chrząszczy i całej masy bliżej niezidentyfikowanych skrzydlatych jegomości. Wystarczy przystanąć na 5 minut - nie odejdzie się przez kolejnych 25 ;)

















 
Szczerze. zdecydowanie lepiej bym się czuła, gdyby spadł już śnieg. Na sanki bym poszła i nie myślała tyle o zieleninie!

sobota, 12 listopada 2011

32. Idzie nowe...

Dziś przybywam tu z bardzo szybką wizytą. Pomimo aury za oknem, w ogrodzie sporo jeszcze roboty - okrywanie poziomek i truskawek, zebranie kalarepy i brukselki...jeszcze trochę, a trzeba będzie zabezpieczać sadzone w tym roku drzewka owocowe. Bardzo chciałabym jeszcze w tym miesiącu, nim ziemia na dobre przemarznie, wbić kotwy pod przyszłoroczny tunel na pomidory, tak, by spokojnie w zimowe miesiące stawiać drewnianą konstrukcję. Zdążyłam już zaszaleć i zakupić ogrom odmian pomidorów oraz dyni. Na same pomidory muszę wygospodarować minimum 120 miejsc - z tego 40 krzaków pójdzie do tunelu. Skrzętliwie więc dzień w dzień chodzę z wiaderkiem zieleniny do moich kurek - oddaję im zielone, a w zamian zbieram kurzaki. I pieję im soczyście, bo niestety życie życiem- w tym tygodniu po jakiś 8 latach odszedł nasz kogutek Fredek... Nowego dokupię pewnikiem wiosną.
A tymczasem, Zenuś zmężniał.

Znikam!