środa, 3 listopada 2010

9. Szaro, buro...brrr...

Za oknem prawdziwe szklana pogoda. I choć dopiero rozpocząl się listopad, ja już tęsknię za wiosną, latem i słoneczną jesienią ze wszystkimi ich pięknymi barwami, zapachami, głosami...

Zrobiłam szybki przegląd w zdjęciach - i wrzucę co nie co ze swojego dzikiego ogródka ku pokrzepieniu dusz :)

Coś z maja :) Niestety, jakość nawaliła - chciałam mieć więcej miejsca na dysku, toteż w pewnych folderach masowo zmniejszałam  zdjęcia..nie biorąc pod uwagę jakości po...

Śpieszę z wyjaśnieniem - te dwa kawałki uciętej plastikowej rury wsadzone między konar śliwki a jej pień, to nic innego jak domki dla dzikich pszczół, wypełnione pustymi w środku patykami :)


(radzę zapamiętać kształt stawiku...pod koniec lata jest tutaj jeden wielki busz :)

Po maju naturalnie czerwiec:


Trochę marzeń o sierpniowych pomidorach:

(mama niedawno przyznała się, że nie wierzyła iż uda mi się wyhodować pomidora w doniczce :) nie ukrywam, nie oszczędzałam go. Przeżył nieokryty wiosenne przymrozki, za co wynagrodziłam go obornikiem od naszych kurek liliputek :) Z nawiązką oddał mi 11 smacznych pomidorków :) warto było, i dlatego przyszłą wiosną rusza akcja reaktywacja zapomnianiego ogrodu warzywnego dziadka :P


Stawik w bujnym romansie z roślinnością :)

Rzut oka z boka :P


Jesienne zachwyty kapusty :)

Na koniec - efekt moich zabaw z farbą i pędzlem :)


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz