środa, 5 stycznia 2011

16. Kolędnicy...i nie tylko :)

Wiem, miało być o tym już kilka dni temu. Nadrabiam więc ;)

Kos i samiczka zięby




 Mam  nadzieję, że w dobie gdy ludzi ogarnęła głupawka internetu i telefonów komórkowych, nie muszę jeszcze póki co przedstawiać sikorek i wróbli?


 Miałam to zdjęcie wyrzucić - ale gdy dostrzegłam mistrzynię drugiego planu (sikorka) - nie mogłam tego zrobić :)


Para zięb



 Oo, to dopiero był widok :) Masa dzwońców przy słoneczniku.

Lubię tego gościa w prawym, górnym rogu :) A obok kosa i dzwońca pojawili się nowi goście ze Skandynawii - jery.

 Jery i dzwońce

 Ten osobnik z potężnym dziobem wzbudził niemałe zdziwienie w mojej rodzinie. To grubodziób. Potrafi miażdżyć pestki, zaatakowany może dziobem zranić do kości. 

A to już karmnik mojej roboty :)


Zima w pełni, a w moim ogrodzie z dnia na dzień przybywa ptaków. Nie wiem, czy dlatego, że mają tu dobrą stołówkę (codziennie dostają pokrojone jabłuszka, płatki owsiane, rodzynki, słonecznik i orzechy włoskie) czy też dlatego, że w okolicy nikt ptaków nie dokarmia. Po południu przy słoneczniku buszuje stado około 40 (!) dzwońców, jabłka rozchodzą się w mig przy 8 kosach. Co 3 dni muszę robić nowe kule dla sikorek ( na marginesie - fajna sprawa, polecam to bardziej niż kupno już gotowych w sklepie - wystarczy pocięta siatka od cebuli lub mandarynek, smalec, płatki, kasza, rodzynki, orzechy, słonecznik - wymieszać składniki w misce (nie dawać za dużo smalcu, bo na mrozie ptaki będą miały problem z wyłuskaniem pokarmu) i lepić kule :)
Przebywając 3 dni w tygodniu w Poznaniu, zauważyłam na osiedlu, że na balkonach brak jest w zasadzie karmników. A ptaków sporo. Sama bym je dokarmiała, ale skoro jestem tu tylko przez 3 dni, a za niedługo zaczynają się ferie i w ogóle mnie tu nie będzie przez 3 tygodnie, to wyrządziłabym im więcej szkody niż pożytku.
Stąd też mój apel - ludzie dokarmiajcie ptaki!
Wiosną odwdzięczą się pięknym śpiewem i wyłapywaniem owadów, a teraz nacieszą oczy swoimi barwnymi piórkami :)

I na zakończenie, bo tak mi się przypomniały stare dobre czasy, a jednocześnie zorientowałam się, że nie zamieściłam tych zdjęć, choc miałam - moje "dzieciaczki z pipetki" :)
 Zosia
 Zuza
Franuś


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz