Brudas na dobry początek. Znajdek(a właściwie znajdka) jak w większości całej ferajny. Z tym, że to znajdka wielkomiejska. Miano wzięło się stąd, że gdy trafiła do nas, była małym kociakiem o równie małych co ona chęciach do mycia się. Z wiekiem jej przeszło :)
Brudas i Szurka. Nierozłączny duet. Szurka trafiła do nas krótko po Brudasie, na Wszystkich Świętych. Znaleziona przy cmentarzu. Gdy była mała przypominała szczura...została Szczurką, ale, że wydawało się to wszystkim z nas okrutne, przechrzciliśmy ją na Szurkę.
Mila. W przeciwieństwie do Brudasa, znajdka wiejska. Jej mama przyplątała się nie wiadomo skąd na pasiekę mojego dziadka; tam też Mila i jej rodzeństwo (Malina i Albert) przyszli na świat. Stamtąd trafili w końcu do nas; niestety z całej czwórki została tylko Mila i Malina. Mila to istny diabeł w skórze aniołka! Wykopuje krety z ziemi własnymi łapkami, biega tak, że niejeden pies może jej pozazdrościć, wszędzie jej pełno...i jedna z pierwszych, która głośno i bezwstydnie dopomina się o drapanie za uchem. Niech zdjęcia Was nie zwiodą, dobra z niej modelka!
Ostatnia pchlarka na dziś. Misia. Dziś prawie dziesięcioletnia psinka. Mój wymarzony prezent na 12 urodziny. Wzięta z gorzowskiego schroniska. Gdy się wścieka i tratuje krzaki malin, żartuję, że nawyki te przejęła od żużlowców (niektórzy potrafią po przegranym wyścigu skopać motor bądź rzucać zębatkami tudzież śrubokrętami w mechaników)... wszak z ulicy Fabrycznej na Śląską to prawie że po sąsiedzku... Choć choleryczka i zazdrośnica jakich mało,a przy tym nałogowy wyjadacz cukierków "Kukułek" to i tak nie oddałabym jej za żadne skarby :)










Brak komentarzy:
Prześlij komentarz