I kto powiedział, że to pechowy dzień?
Nie będę nudzić i opowiadać, co działo się przez okres mego niebytu tutaj...zdradzę tylko tyle, że z nieocenioną pomocą dziadka zbudowałam tunel foliowy, choć i tak większość pomidorów mam w gruncie.
Nie potrafiłam odmówić sobie tej przyjemności, całą zimę przeglądałam zasoby sklepów internetowych dla prawdziwych pomidorowych zapaleńców i po ostrej selekcji zakupiłam 30 - parę odmian pomidorasów ;)
Tak jak i w ubiegłym roku pomidorki chowane na kurzym złocie, radzą sobie nieźle. Pierwsza konsumpcja już nastąpiła - w ostatnią środę. Dużo tego nie było, 4 pomidorki...ale za to swoje ;)
Okres pomidorowy dopiero się rozkręca - pochwalę się tym, co do tej pory mi wyrosło ;)
Po tych do schrupania czas na te, na które wciąż czekam. Co prawda zielone, ale można pozachwycać się chociaż kształtem ;)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz