...do wiosny rzecz jasna. Zaopatrzyłam się już we wszystkie chyba moje zachciewajki. W mojej komodzie paczki z nasionami zajmują dwa pudła po butach. A czego tam nie ma! Od patrzenia już może rozboleć głowa, więc co to będzie przy przygotowywaniu rozsady i wysadzaniu na warzywniaku! Muszę spełnić życzenie wszystkich domowników i wysiać w tym roku o wiele więcej buraków. W zeszłym roku właściwie nic przy nich nie robiłam, a rosły przepięknie; w tym roku rodzinka domaga się większej ilości tartych buraczków na zimowy czas. Będą ogórki, pomidory, sałaty, rzodkiewki, brukselki, kalarepki, cukinie, fasole, bób i groszek, kukurydza, słoneczniki, dynie. Tych ostatnich mam 17 odmian, intrygujących z wyglądu, opisu i nazwy. Jeszcze więcej uzbierałam pomidorów - 40 odmian, łącznie planuję wysadzić w ogrodzie 160 krzaków ;) Chciałam odpuścić sobie w tym roku kapusty, mam na nie za słabą ziemię...ale urzekły mnie znów do tego stopnia, że dzień w dzień - nawet mimo mrozu - biegam do naszych kurek zbierać kurzaki. Z drugiej strony powtarzam sobie, że nawet jeśli znów na zupę trzeba będzie zrywać 3 głowki, to jednak warto. Zawsze to swoje, nadgryzione przez bielinki, ale niepryskane ani razu (do dziś mnie ciary przechodzą, gdy przypomnę sobie jak to 3 lata temu zatruliśmy się po zjedzeniu kalafiora...). Zresztą moje kurczaki znają się na rzeczy, kupnej kapusty latem nie ruszą w ogóle, wiosną tylko ledwo, ledwo...za to ta moja znika w mig, zostawiają tylko nerwy ;)
Dosyć dziamgolenia, pokażę Wam część z moich zakupów!






Brak komentarzy:
Prześlij komentarz