poniedziałek, 9 sierpnia 2010

4. Słoneczny patrol

Wybrałam się dziś nad jezioro. I cóż z tego, że w mieście świeciło słońce - zaraz po wyjeździe z niego pokropił z rzadka deszcz ku przestrodze. Na miejscu, na pokrzepienie, przywitało nas słoneczko... pomruki burzy... i słoneczny patrol :)
1. Ósemka nieustraszonych wartowników nadciąga.

2. Wejście na plażę.

3. Oględziny.

4. bo w kupie siła :)

5. Trzech muszkieterów.

6. Wstyd się przyznać...ale słoneczny patrol, sycząc i strosząc pióra, pogonił mnie z ławeczki.
Skutecznie.
Nie chciałam narażać się na atak, nie miałam też haraczu, za pomocą którego mogłabym się wykupić z niełaski. 

7. Po upewnieniu się, że wszystko wróciło do normy (czyt. intruz został przegoniony z ławki) i po wymuszeniu okupu na wczasowiczach z domków na  wzgórzu, słoneczny patrol oddalił się :)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz