Za oknem zupełna odmiana. Niebo spuściło istną zasłonę milczenia. No, może nie do końca milczenia, choć zasłona to jest i to chwilami jaka! Deszczu, rzecz jasna. Nigdy jednak nie zwykłam z tego powodu zwieszać nosa na kwintę! Gdy byłam mała na bosaka brodziłam w kałużach, puszczając stateczki, budując porty i wyspy. A dziś? Podziwiam krople złapane na liściach :) Deszcz jest naprawdę fajny! Miłego oglądania!
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz